.:Strona główna

.:Powrót

:: Historia Piekar Śląskich część III: Piekary od połowy XVII do połowy XVIII wieku ::

W poprzedniej części cyklu o historii Piekar Śląskich skończyliśmy na okresie wojny trzydziestoletniej, która doprowadziła do spustoszenia okolicznych terenów, a w efekcie do znacznego zaniechania działalności górniczej. Jednocześnie w tym samym czasie doszło do przejęcia tych ziem przez rodzinę Henckel von Donnersmarck (rezydującą w Świerklańcu zwanym wtedy Neudeck), która stała się jej prywatnym właścicielem. Tak czy inaczej Śląsk nadal był częścią cesarstwa austriackiego, którym rządziła dynastia Habsburgów.

Nowi właściciele nie mieli szczęścia do czasów, w których żyli. Wojna trzydziestoletnia, która ogarnęła całą Europę, dotknęła bezpośrednio ich włości, które były palone, grabione i niszczone. Podczas "potopu szwedzkiego" , który w latach 1655-1660 dotknął ziem polskich, ówczesny cesarz austriacki Leopold I sprzymierzył się z królem polskim Janem Kazimierzem i przez okoliczne tereny przemaszerowały wojska austriackie idące na pomoc Polakom. Jednocześnie spodziewając się szwedzkiego uderzenie tereny sposobiono do obrony (szczególnie sąsiedni Bytom). Wojska austriackie (oczywiście w dużej liczbie) kwaterowały tu również w 1657 roku. Jakby nieszczęść było mało, podczas wojny polsko-tureckiej w 1672 roku Habsburgowie obawiali się, że od strony Rzeczypospolitej może zostać zaatakowany przez Turków Śląsk, dlatego też po raz kolejny sposobiono się do brony tych terenów. Potem z kolei nadeszły czasy wojny północnej (lata 1700-1721), jaka toczyła się między Saksonią, Szwecją, Rosją i Danią. Co prawda Habsburgowie nie brali w niej udziału, ale Śląsk był miejscem, dokąd uciekało wielu ludzi, czy to ze stronnictwa Augusta II czy też zwolennicy Stanisława Leszczyńskiego. Dochodziło też do ciekawych sytuacji, jak wypad 500-osobowego oddziału rosyjskiego, który w 1707 roku szukał w Bytomiu jakiegoś polskiego szlachcica. Trudno więc ten okres nazwać spokojnymi latami.

Do tego jeszcze w 1671 roku w rodzinie Donnersmarcków doszło do swoistego rozłamu, gdyż po śmierci Jerzego Fryderyka powstały dwie linie rodu: świerklaniecko-tarnogórska (która nadal pozostała przy religii protestanckiej) i bytomsko-siemianowicka (która wkrótce, w 1697 roku przeszła na katolicyzm)1. Taki podział utrzymuje się w rodzinie Donnersmarcków do dzisiaj. Krótko po zakończeniu wojny trzydziestoletniej stało się jednak coś, bez czego każdy dzisiejszy piekarzanin nie wyobraża sobie swojego miasta.

W czasach rządów w Bytomiu Leona Ferdynanda Henckel von Donnersmarck (1640-1698)2 bardzo rozwinął się kult maryjny związany z obrazem Matki Bożej w kościele pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła w Piekarach (to oczywiście nasza dzisiejsza bazylika). Mieli w tym swój udział jezuici z Tarnowskich Gór i z Opola, a także proboszcz piekarskiej parafii ksiądz Jakub Roczkowski. Stało się tak dlatego, iż obraz przewieziony do Tarnowskich Gór zatrzymał szerzącą się tam epidemię zarazy (1676), co dla wiernych stało się dowodem jego świętości. Mimo tego, że obraz oficjalnie nie został uznany za cudowny, to Piekary Śląskie stały się miejscem pielgrzymek wiernych.

Zaniepokoiło to biskupa krakowskiego, któremu parafia podlegała i dlatego wysłał tam specjalną komisję, która oceniła, że piekarski proboszcz dopuścił się nadużyć. Można raczej przypuszczać, iż działanie tej komisji było wręcz nakierowane na znalezienie czegokolwiek, co mogłoby obciążyć księdza Roczkowskiego. Dlatego wezwano go na rozprawę do Krakowa, gdzie Roczkowski chciał zabrać cudowny obraz (na żądanie biskupa). Pewnie wierzył w jego cudowną moc, ale nie spodziewał się, że z Krakowa obraz prawdopodobnie by już nie wrócił. Tak czy inaczej nie zgodziła się na to miejscowa ludność, a także, co niezmiernie ciekawe, stanowczo zaprotestował Leon Ferdynand Henckel von Donnersmarck. A że miał ogromne koneksje, jego głos bardzo się liczył. Tak też Donnersmarckowie uratowali obraz i tym samym kult Matki Boskiej Piekarskiej...

Spór skończył się w ten sposób, iż biskup skazał proboszcza na karę miesiąca aresztu na zamku biskupim w Siewierzu (którego resztki pozostały do dzisiaj), natomiast wyrażono zgodę na dalsze szerzenie kultu i powierzenie opieki nad piekarskim kościołem jezuitom (czyli w praktyce uznano cudowny charakter obrazu). Wszystko to miało miejsce w 1678 roku. Rok później został wydany dekret o unii kościoła piekarskiego z opolskim Kolegium Księży Jezuitów. Pamiętajmy, jak ważnym w tym okresie jezuici byli zakonem (jesteśmy w epoce baroku, kiedy to zakon jezuitów miał się zająć oświatą i działalnością misyjną)) i jak ważne zadania mieli do spełnienia. Można ich wręcz postrzegać jako "armię" papieża do walki z reformacją. Jezuici z Piekar Śląskich mieli ogromne znaczenie w dziele rekatolizacji okolicznych terenów mając duże wpływy wśród miejscowych chłopów i szlachty.

Sława cudownego obrazu musiała się rozprzestrzeniać w niesamowitym tempie, skoro już w 1680 roku cesarz Leopold I Habsburg nakazał przywieźć obraz do Pragi, gdzie podobnie, jak wcześniej w Tarnowskich Górach, szerzyła się epidemia zarazy. Uroczysta procesja z obrazem przeszła ulicami Pragi 15 marca 1680 roku. Zaraza ustąpiła, cesarz w dowodzie wdzięczności przyozdobił obraz klejnotami, a arcybiskup Pragi Jan Fryderyk Waldstein uznał obraz za "cudowny i łaskami płynący". Nie trudno sobie wyobrazić, jakiego znaczenia nabrały wtedy Piekary Śląskie jako najważniejszy na Górnym Śląsku ośrodek kultu religijnego i miejsce pielgrzymek wiernych. Niestety, niedługo potem obraz wywieziono do Opola, gdzie znajduje się do dzisiaj, a w piekarskiej bazylice wierni podziwiają jego doskonałą kopię. Pewnie wielu by chciało, żeby było inaczej...

Niepodważalnym dowodem ogromnej sławy obrazu, także poza granicami Śląska, są odwiedziny, jakie złożyło tu trzech kolejnych królów Rzeczypospolitej, a mianowicie: Jan III Sobieski (w 1683 roku podczas wyprawy wojennej na Wiedeń, gdzie rozbito wojska tureckie wezyra Kara Mustafy), August II Mocny Wettin w 1697 roku (jeszcze przed objęciem tronu polskiego, jako elektor saski zaprzysiągł w Piekarach pacta conventa3 i jako protestant przyjął tu wiarę katolicką) i jego syn August III w 1733 roku (po zaprzysiężeniu pacta conventa i przejściu na katolicyzm w Tarnowskich Górach)4. Ciekawe, iż w historii Piekar raczej przypomina się jedynie wizytę Jana III Sobieskiego, chociaż dwóch następnych królów znalazło się tu z o wiele bardziej poważnych powodów.

Jeżeli chodzi o rozwój tych ziem, to dopiero pod koniec XVII i na początku XVIII wieku pojawiły się realne warunki do działalności górniczej. Bez wątpienia przyczyniała się do tego świadoma i rozsądna polityka gospodarcza rodu Donnersmarcków. Nie wydobywano raczej węgla, ale bardziej poszukiwane wtedy rudy galmanu. W 1704 roku wrocławski kupiec Jerzy Gische uzyskał od cesarza przywilej wybierania tego kruszcu w okolicach Szarleja i rozpoczął okres gospodarczego rozwoju tych ziem (dając jednocześnie istniejącej bardzo długo potężnej firmie "Georg Gische’s Erben"). Powstały więc dwie kopalnie galmanu "Jerzy' i "Bernard", a pod koniec XVIII wieku następne: "Dąbrówka", "Jene" i "Otto". Co ciekawe, wydobyty galman przewożono do składnicy pod Leśnicą, skąd wysyłano Odrą do Wrocławia lub za granicę, przeważnie do Szwecji. Georg Gische miał cesarskie zezwolenie na monopol w wydobycia tego kruszcu do 1802 roku.

Jak na razie Donnersmarckowie pozostawali z tyłu za swoim gospodarczym rywalem. Jednakże na początku XVIII wieku zbudowali w Piekarach bardzo nowoczesną jak na owe czasy kuźnię mechaniczną, w której wykonywano gotowe wyroby takie, jak działa, krzyże czy też figury świętych. Trudno dzisiaj dociekać, jak w wiele miejsc Europy trafiły wykonane zapewne na niezłym poziomie wyroby tej kuźni. Co prawda rolnictwo dalej było bardzo ważne w życiu tutejszych ludzi, ale z czasem obszar ten zaczął się gospodarczo przeobrażać.

Władcy tych ziem, cesarze austriaccy z dynastii Habsburgów święcili okres swoich tryumfów. Po rozgromieniu w 1683 roku przez połączone siły polsko-austriackie Turków pod Wiedniem w 1684 roku powstała Święta Liga, w skład której weszło papiestwo, Austria, Wenecja, Polska i od 1686 roku Rosja). Dzięki działaniom koalicjantów Turcy zostali wyparci z Węgier, które wraz z Siedmiogrodem przejęli Habsburgowie. Jednakże dotknął ich tzw. kryzys dynastyczny, gdy cesarz Karol VI ogłosił w 1713 roku sankcję pragmatyczną przyznającą prawo do dziedziczenia tronu jego córce Marii Teresie. Pozostawienie kobiety na tronie było bardzo niebezpieczne, ale Karol VI uzyskał na to gwarancję europejskich państw. Niestety, kiedy stary cesarz zmarł w 1740 roku i na tron wstąpiła jego córka, państwo pruskie rządzone przez Hohenzollernów, które cały czas łakomym okiem spoglądało na Śląsk, przystąpiło do działań wojennych. W ten sposób doszło do tzw. wojen śląskich, które trwały od 1740 do 1748 roku i rozpoczęły nowy rozdział w historii Śląska i Piekar Śląskich.

W 1740 roku rozpoczęły się działania wojenne uderzeniem armii pruskiej na Śląsk. W domach Ślązaków znowu zagościła wojna. Najeźdźcy odnieśli całkowity sukces włączając w 1742 roku Śląsk do swojego państwa, jednakże wkrótce nastąpił kontratak austriacki (1744). Prusacy po ciężkich walkach obronili swoją nową zdobycz. Od pokoju w Akwizgranie w 1748 roku Śląsk pozostanie w granicach państwa pruskiego, co zakończyło trwający na tych ziemiach od 1526 roku okres panowania austriackich Habsburgów.

Wkrótce wybuchła wojna siedmioletnia (1756-1763), w której Prusy ponownie walczyły przeciwko Austrii. Habsburgom udało się nawet na krótko odzyskać część Śląska, ale nie udało im się go utrzymać. W pobliżu przeszły idące na Berlin wojska rosyjskie (jak to podobnie brzmi w stosunku do 1945 roku – historia lubi się powtarzać), które dość mocno zagroziły pruskim Hohenzollernom, ale ci szybko opanowali kryzys i na mocy pokoju zawartego w 1763 roku w Hubertsburgu uzyskali potwierdzenie zrzeczenie się przez Austrię Śląska. Ale w listopadzie 1759 roku pruski generał Fouque obsadził swoim wojskiem okolice Bytomia, Tarnowskich Gór i Piekar Śląskich, a w latach 1761-62 były tu wojska austriackie.

Na kartach historii Śląska rozpoczął się nowy rozdział, który bardzo mocno odcisnął się na rozdziale dotyczącym Piekar Śląskich. Władcami tych ziem stali się jej dawniejsi właściciele, ale teraz już z tytułem królewskim (wtedy byli tylko margrabiami), królowie Prus z dynastii Hohenzollernów5. Historia szykowała dla nich miejsce na tronie cesarskim Niemiec. A w najbliższym sąsiedztwie w powolnym tempie dogorywała Rzeczpospolita rządzona przez ostatniego króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego...

Dariusz Pietrucha


1 - Jeżeli chodzi o odbicie się tego faktu w historii Piekar Śląskich, to obszar Kozłowej Góry i częściowo Piekar należał do linii świerklaniecko-tarnogórskiej, natomiast reszta do linii bytomsko-siemianowickiej.

2 - Panem w Świerklańcu był wtedy młodszy brat Ferdynanda, Karol Maksymilian (1642-1720).

3 - Pacta conventa to osobiste zobowiązania kandydata na króla, które potem musiał wypełnić (coś w rodzaju zobowiązań przedwyborczych)

4 - Obydwaj Wettinowie byli uroczyście podejmowani przez rodzinę Henckel von Donnersmarck.

5 - Był to Fryderyk II Hohenzollern panujący w latach 1713-1786.

Copyright © 2006 Bartosz Makieła & Radek Folta