|
We wrześniu 1939 roku II wojna światowa wtargnęła do Piekar Śląskich z całą swoją brutalnością. Jednakże nie nastąpiło tu uderzenie regularnej niemieckiej armii, a to ze względu na polskie fortyfikacje rozłożone na terenie Kamienia i Dąbrówki Wielkiej, fragmenty Obszaru Warownego "Śląsk". Dopiero po wycofaniu się polskich żołnierzy wkroczył tu Wehrmacht. Wcześniej doszło jednakże do starć niemieckich bojówek i oddziałów V Kolumny, które usiłowały przejąć niektóre zakłady przemysłowe, jak chociażby "Orła Białego" w Brzezinach Śląskich. Niektórzy wiwatowali na cześć wkraczających Niemców, niektórzy z obawy przed nimi byli już daleko stąd. Ot, cała śląska rzeczywistość...
Niemieckie bojówki to członkowie formacji "Freikorps Ebbinghaus" kierowanej początkowo z Wrocławia, a przed samym wybuchem wojny z sąsiedniego Bytomia (swój sztab mieli w restauracji znajdującej się w budynku dzisiejszego kąpieliska krytego przy ulicy Wrocławskiej). Jej członkowie to zazwyczaj mniejszość niemiecka - uchodźcy z terenu Polski (szczególnie z Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego), którzy identyfikowali się z ideologią hitlerowców bądź po prostu jako obywatele polscy chcieli uniknąć wcielenia do Wojska Polskiego. Dowódcą jednego z oddziałów Freikorpsu z terenu Piekar był niejaki Schimmelbrot, a także bracia Sitko z Kamienia. Jednakże hitlerowcy nie darzyli tych ludzi pełnym zaufaniem, dlatego też komendantami większych odcinków byli Niemcy z SA lub SS. Komendantem wszystkich oddziałów SA przy śląskiej granicy był dowódca SA Wulfen, znany jeszcze z okresu plebiscytu.
Członkowie Freikorpsu dokonywali aktów sabotażu czy wręcz napadów na polskie posterunki graniczne już w sierpniu 1939 roku, a więc jeszcze przed wybuchem samej wojny. Dla przykładu w Piekarach Śląskich niejaki Kaleta w biały dzień zastrzelił polskiego policjanta. Dokonywano również napadów na kopalnię "Orzeł Biały" w Brzezinach Śląskich czy też kopalnię "Andaluzja".
Czując nadchodzące niebezpieczeństwo Polacy na Śląsku zaczęli się również organizować, co szczególnie dotyczyło rozbudowy Związku Powstańców Śląskich, w której to organizacji znalazło się bardzo wielu piekarzan. Mieli oni czynnie wspierać stacjonującą w tej części Śląska 23 Dywizję Piechoty dowodzoną przez gen. Sadowskiego (23 DP wchodziła w skład Armii "Kraków"). Powstał więc I baon piekarski pod dowództwem porucznika-powstańca Jana Barona, którego zadaniem była obrona odcinka Dąbrówka Wielka - Brzeziny - Piekary - Szarlej. Mieli oni ściśle współpracować z wojskową obsadą schronów bojowych pod dowództwem majora Tomasika i kapitana Bajana. Miejscem postoju baonu piekarskiego był Kopiec Wyzwolenia, który był bardzo dobrym punktem obserwacyjnym. Baon liczył około 400 ludzi, ale posiadał tylko jeden lekki karabin maszynowy, 206 karabinów ręcznych i 71 pistoletów. W skład baonu wchodziły poszczególne kompanie powstańcze. W Brzezinach Śląskich zorganizowała się kompania powstańcza pod dowództwem Emanuela Nowaka.
1 września Freikorps zaatakował kopalnię "Orzeł Biały" i zdobył ją, ale kompanii powstańczej wraz z oddziałem wojska pod dowództwem kapitana Bomby udało się odzyskać utracony obiekt. Poległ powstaniec Paweł Stankusz oraz kapral WP. Niemcy stracili pięciu zabitych. 2 września ta sama kompania powstańcza stoczyła walkę z dywersantami na dzisiejszej ulicy Siemianowickiej zabijając trzech i biorąc pięciu z nich do niewoli.
W Dąbrówce Wielkiej oddział powstańczy składał się z 68 ochotników pod dowództwem Wincentego Szołtyska. Oni również wspierali kolegów z Brzezin Śląskich w ich walkach z dywersantami. Ciekawostką jest fakt, iż kiedy polskie wojsko wieczorem 2 września opuściło schrony bojowe, to właśnie powstańcy z Dąbrówki obsadzili je czekając na nadejście niemieckich żołnierzy. Niestety nie wiadomo, czy podjęli z nimi walkę. Chodzi oczywiście o umocnienia w rejonie Dąbrówki.
Na terenie Piekar - Szarleja kompania powstańcza liczyła około 200 ludzi, była wśród nich grupa miejscowych harcerzy. Dowodził wspomniany wcześniej Jan Baron. W dniach 1 i 2 września stoczyli oni ciężkie walki o stacje kolejowe Piekary i Szarlej, część z nich broniła kopalni "Radzionków". Potem również obsadzili opuszczone przez jednostki regularnego wojska schrony bojowe.
Kompania powstańcza powstała również w Brzozowicach-Kamieniu, dowodził nią Leon Siwy. Obsadzili oni linię od kopalni "Andaluzja" aż do zabudowań kopalni "Nowa Helena" (w pobliżu obecnego budynku "Kauflandu"). W dniu 1 września toczyli walki o utrzymanie swoich pozycji.
Kiedy w dniu 2 września oddziały Wojska Polskiego zgodnie z otrzymanym rozkazem zaczęły się wycofywać na wschód, podobny rozkaz otrzymali członkowie Związku Powstańców Śląskich. Niektórzy jednak pozostali na miejscu, czym często podpisali na siebie wyrok śmierci, a niektórzy zgodnie z rozkazem rozpoczęli długi marsz na wschód. Bitwa o Śląsk i rodzinne Piekary Śląskie została przegrana.
Warto zwrócić uwagę na inne ciekawe, a mało znane wydarzenie. W dniu 2 września z polskich schronów bojowych usytuowanych na terenie sąsiadujących z Brzozowicami Bobrownik (tzw. wzgórze 305) ostrzelano obszar niemieckiego Bytomia. Jest to jeden z bardzo nielicznych we wrześniu 1939 roku przykładów zaatakowania przez Polaków terenu Niemiec (inne znane przypadki to atak oddziału polskiej kawalerii na teren Prus Wschodnich lub też naruszenie niemieckiej przestrzeni powietrznej przez polskie samoloty wojskowe).
Możemy sobie wyobrazić, z jak ciężkim sercem członkowie I baonu piekarskich powstańców opuszczali swoje rodzinne domy. Część z nich uciekała z rodzinami, część z nich była zmuszona pozostawić rodziny na miejscu, właściwie na pastwę wroga.
Tak też wrześniowe walki pochłonęły pierwsze ofiary. W przypadku powstańców śląskich dostali oni ostatecznie rozkaz wycofania się w kierunku Krakowa. Działo się to pod ciągłym ostrzałem niemieckim, a czasami trzeba było przebijać się przez niemieckie jednostki, które już znacznie wysunęły się do przodu. Henryk Bruner (Piekary Śląskie, powstaniec śląski) zginął w trakcie wrześniowych walk. To samo spotkało Franciszka Pica (nauczyciela szkoły podstawowej w Piekarach Śląskich), Eugeniusza Motłocha (nauczyciela szkoły podstawowej w Brzezinach Śląskich), Mariana Fischera (nauczyciela szkoły podstawowej w Piekarach Śląskich), Piotra Wójcika (Brzozowice-Kamień), Franciszka Flaka (Piekary Śląskie, powstaniec śląski), Ludwika Franielczyka (Brzozowice-Kamień, powstaniec śląski), Karola Febera (Brzeziny Śląskie, powstaniec śląski), Walentego Kempnego (Piekary Śląskie, powstaniec śląski), Jana Paszka i Karola Kajzera (Brzozowice-Kamień, powstańcy śląscy), Jerzego Kołeczko (Szarlej), Piotra Mańkę (komendant hufca harcerzy w Brzezinach Śląskich), Piotra Lasoka i Jana Filusia (Dąbrówka Wielka, powstańcy śląscy), podchorążego Jerzego Ogiołda (Brzeziny Śląskie),
Jeden z mieszkańców Brzezin Śląskich, Ryszard Szulierz, był podczas kampanii wrześniowej lotnikiem, strzelcem pokładowym. Służył w Armii "Łódź" i latał na popularnym "Karasiu" (polski bombowiec nurkujący). W dniu 1 września podczas lotu bojowego w kierunku Kluczborka i Dobrodzienia natknęli się na niemiecką kolumnę, którą ostrzelali i zbombardowali. Niestety dostali się również pod ogień dział przeciwlotniczych. Samolot został trafiony i ciężko uszkodzony. Kiedy po wykonanym zadaniu lądowali pod Grójcem, Szulierz zmarł. W jego kombinezonie doliczono się dwudziestu dziur po kulach i odłamkach metalu. Pośmiertnie został odznaczony krzyżem Virtuti Militari.
Kiedy już umilkły strzały kampanii wrześniowej, część walczących zdecydowała się powrócić do swoich rodzinnych domów. Ale niestety nie znaleźli tu upragnionego spokoju.
Niemiecki okupant przyniósł ze sobą terror. Hitlerowcy działali w sposób zaplanowany, co wskazuje na to, iż dokładnie wiedzieli, kogo mogą uważać za osoby szczególnie dla siebie niebezpieczne. Był to bez wątpienia efekt działalności miejscowych Niemców, którzy wręcz wskazali te osoby. Dlatego też we wrześniu 1939 roku doszło do pierwszych aresztowań i egzekucji.
Jan Demarczyk (nauczyciel z Piekar Śląskich) został rozstrzelany w Strzybnicy. Wielu rozstrzelano w lesie lasowickim koło Tarnowskich Gór, i tak: Pawła Dittmana (Piekary Śląskie, urzędnik pocztowy), Jana Frymarka (Brzozowice-Kamień, powstaniec śląski), Karola Heringa (Brzeziny Śląskie, powstaniec śląski), a także Pawła Ogazę, Jana Remarczyka i Emila Mutwila (Brzozowice-Kamień, powstańcy śląscy). Od kul plutonów egzekucyjnych zginęli także Teodor Ptaszek i Wincenty Ścibor (Brzozowice-Kamień, powstańcy śląscy). Z kolei w więzieniu w Katowicach zginęli zamordowani mieszkańcy Dąbrówki Wielkiej o powstańczej przeszłości: Paweł Macha, Henryk Skiba i Jan Ścibor. Wilhelm Waloszczyk (Brzeziny Śląskie) zginął w Toruniu.
Podczas kampanii wrześniowej niektórzy piekarzanie służąc w Wojsku Polskim dostali się do sowieckiej niewoli. Trafili tam również niektórzy tutejsi pracownicy Policji Państwowej pełniący służbę w piekarskich posterunkach bądź gdzie indziej w Polsce, a także mieszkańcy innych miast, którzy pracowali w Piekarach Śląskich. Zgodnie z rozkazem Wodza Naczelnego wycofali się wraz z żołnierzami i powstańcami na wschód. Podzieli oni smutny i tragiczny los tysięcy Polaków wymordowanych przez Sowietów.
Henryk Królikowski (oficer WP), Jan Róg ( Brzozowice-Kamień, porucznik WP), Paweł Słania (Szarlej, podporucznik WP), Żochowski Edmund (nauczyciel szkoły podstawowej w Piekarach Śląskich, porucznik WP), Szymon Bączkiewicz (profesor gimnazjalny, oficer WP), Zieliński Antoni (podporucznik WP), Rzeźniczek Antoni (nauczyciel szkoły w Dąbrówce Wielkiej, porucznik WP), Kozioł Franciszek (porucznik artylerii), Jegliński Wincenty (podporucznik piechoty), Graniczny Józef (porucznik marynarki wojennej) zginęli w Katyniu.
Policjanci Gulba Jan, Denderski Wacław, Sylwester Hojka, Bendkowski Jan, Czajkowski Kazimierz, Kołodziejczyk Filip, Garcorz Konrad, Wesoły Roman, Barteczko Brunon, Bąk Paweł, Filipek Henryk, Walczybok Franciszek, Rosiak Władysław, Musiałowski Stanisław, Opuchlik Jakub i Józef Bacik, strażnik Służby Więziennej w Tarnowskich Górach zginęli w Miednoje. Miejsce mordu Aleksandra Napora (powstańca śląskiego) nie jest znane.
Grupa brzezińskich policjantów (Paweł Bak - komendant posterunku oraz funkcjonariusze Juliusz Skrobiś, Józef Mozler, Rudolf Pietrucha, Piotr Mańka) zostali na Kresach Wschodnich otoczeni przez grupę ukraińskich nacjonalistów i wymordowani...
Pierwsze dni września 1939 roku przyniosły do wielu domów strach, przerażenie i tragedie związane ze śmiercią ojców, synów i braci. Zaczęła się II wojna światowa...
Dariusz Pietrucha
|